9 Mar

pewnego razu w Krakowie…

W Krakowie WROCŁAWSKA ofensywa

Akcję za akcją marnuje

Za to karnego nasza defensywa

Gospodarzom szybko prezentuje

I nagle ze zdumienia

Oczy mocno przecieram

Bo najgorszy gracz sezonu

Remisową bramkę nam strzela

Krótko jednak trwa chwalenie

Tego z „długimi włosami”

Bo znów  przez jego niezdarność

W tym meczu przegrywamy

Kolejne błędy w obronie

Nasz WKS dobijają

Mimo że mamy Słowika

Trzeciego gola nam strzelają

Tyle było okazji

I żadna niewykorzystana

A mogła paść przecież nie jedna

Piękna w tym meczu brama

Choć piszę to tutaj co tydzień

To wciąż jestem pewny tego

Że następnej kolejce na pewno

PONAD ŚLĄSKIEM TYLKO NIEBO!!!